Ksiądz z Tik Toka o ponownym małżeństwie.

Co powiedział??


Jeden z internautów zadał księdzu Sebastianowi Picurze działającemu w jednej z krośnieńskich parafii krótkie, ale zarazem osobliwe pytanie o możliwość ponownego zawarcia związku małżeńskiego przez wdowę.


Mężczyzna poznał bowiem kobietę, która straciła męża. Popularny ksiądz rozwiał jego wątpliwości. Ksiądz Sebastian Picur od kilku lat aktywnie działa w social mediach oraz w portalach społecznościowych. Na You Tubie jest od 2013 roku i jego filmy zostały łącznie wyświetlone już blisko 43 mln razy i obserwuje go ponad 56 tys. subskrybentów. Podobnie jest na Tik Toku, gdzie jego produkcje średnio ogląda między 20 a 30 tys. osób. Kanał młodego księdza śledzi natomiast ponad pół miliona osób.


Popularność duchownego postanowił wykorzystać pewien mężczyzna, który zapytał ks. Picura o to, czy wdowa może po raz kolejny wziąć ślub kościelny. W krótkim filmiku duchowny jasno dał do zrozumienia, że "w tym przypadku nie istnieją żadne przeszkody". W kolejnym filmie ksiądz uzupełnił swoją wypowiedź, w której zaznaczył, że w Kościele katolickim nie ma żadnego limitu odnośnie tego, jak wiele razy ktoś może ożenić się lub wyjść za mąż, w przypadku utraty małżonka.


Warto w tym miejscu nadmienić, iż odpowiedź duchownego koreluje się z nauczaniem Kościoła katolickiego. Inny bowiem ksiądz, Jan Glapiak, w "Przewodniku Katolickim" zaznaczył, że "węzeł małżeński" istnieje tak długo, jak długo dana osoba żyje. "Przyrzeczenia małżeńskie obowiązują do śmierci" - podkreślił. Oczywiście aby móc wstąpić w nowy związek małżeński, należy proboszczowi danej parafii przedstawić dokument potwierdzający śmierć małżonka, czyli akt zgonu. Ksiądz Glapiak przypomniał tak, że "problem niewiary albo niepraktykowania jej przez jedną ze stron pragnących zawrzeć małżeństwo kościelne nie jest niepokonalną przeszkodą".


Kościół, choć niechętnie, to jednak pod pewnymi warunkami zgadza się na ślub z osobą ochrzczoną, a obecnie deklarującą się jako niewierząca albo niepraktykująca. Jak zaznacza, chodzi tutaj o "duchowe dobro tej strony, która jest wierząca i która po zawarciu związku małżeńskiego dalej pragnie w pełni praktykować swoją wiarę".


Z całą pewnością wielu Czytelnikom mojego bloga przychodzi od razu na myśl kwestia rozwodów w Kościele katolickim. Tymczasem rozwodów zwyczajnie nie ma. Aby rozpocząć proces dążący do stwierdzenia nieważności małżeństwa, należy wysłać stosowne pismo do sądu diecezjalnego, zwanego także sądem biskupim. Pismo musi zawierać uzasadnienie, najlepiej wraz z dowodami, dlaczego uważamy, że małżeństwo nie jest ważne. Najczęściej jedna ze stron pisze o impotencji partnera, zmuszenie kogoś do wzięcia ślubu (np. rodzice panny młodej zmuszają ją do wzięcia ślubu ze względu na ciążę), chorobę psychiczną, uzależnienia (narkotyki, hazard) czy zwykłą... niedojrzałość emocjonalną.


Z całą pewnością w każdym z tych przypadków nie bez znaczenia jest fakt, czy problem powstał po przyjęciu sakramentu, czy też jeszcze w okresie narzeczeństwa. Jeżeli nie uda się odwołać małżeństwa w pierwszej instancji, można próbować odwoływać się do sądu metropolitalnego.